Zakład upadłości społecznej

  • Napisał  Grzegorz Jakubowski

Zakład upadłości społecznej

ZUS gorączkowo szuka nowych źródeł dochodu. Nowe uprawnienia kontrolerów mogą jednak pogrążyć samą instytucję.

Inspektorzy ZUS uzyskali uprawnienia do orzekania, kto jest płatnikiem składek za pracowników. Dotychczas, gdy inspektor stwierdził, że umowa jest źle zawarta, kierował sprawę do sądu.
– Inspekcja pracy otrzymała narzędzie władcze, a przy tak wielkiej liczbie błędnych decyzji może się okazać, że będzie musiała wypłacać bardzo duże odszkodowania firmom, które zaskarżyły jej decyzje i wygrały przed sądami – ocenia Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.
ZUS jednak potrzebuje pilnie pieniędzy. Również dla swoich pracowników, którzy zapowiadają wielki protest.

Broń obusieczna

– Jak wyjawił rzecznik inspekcji pracy, uzasadniając potrzebę tego narzędzia, na 300 wniesionych spraw, tylko połowa się zakończyła (reszta trwa), a z nich tylko jedna czwarta jest wygrana przez inspekcję pracy (czyli sąd przychylił się do stanowiska inspekcji pracy). Inspekcja pracy otrzymała narzędzie władcze, które oczywiście można zaskarżyć do sądu administracyjnego, ale musimy wykonać decyzję – mówi nam Polkowski.

Teraz ściąganie zaległości od pierwotnego pracodawcy ma zająć 30 dni, bez ingerencji sądów. Sytuacja wzbudza uzasadnione obawy pracodawców. – To, czego boją się przedsiębiorcy, najlepiej pokazuje kontrola w małej warszawskiej firmie ochroniarskiej. Za cztery lata ZUS wyliczył jej 400 tys. zł składek do dopłacenia, choć podczas wcześniejszych kontroli nie dostrzegł nadużyć. Ktoś powie: wyzyskiwali pracowników, niech teraz płacą. Tyle że takie firmy często obsługują instytucje publiczne. By wygrać przetarg, oferowały najniższą cenę kosztem pracowników. Publicznej instytucji nikt jednak nie ściga. I tak na całej operacji znowu zarobi budżet – skomentowała nowe uprawnienia Jolanta Ojczyk w „Rzeczpospolitej”. Ojczyk zwróciła też uwagę na to, że ewentualny upadek wielu firm z dnia na dzień i trafienie na bezrobocie tysięcy ludzi może obrócić się przeciwko rządowi, który przyznał nowe uprawnienia.

– Inspekcji pracy daje się narzędzie, wierząc, że inspektorzy zrobią porządek. Jednak inspektorów jest ok. 2000, podmiotów prawnych jest ok. 2,3 mln. Samo zderzenie tych dwóch liczb pokazuje, że są to płonne nadzieje – zauważa z kolei Polkowski w rozmowie z „Gazetą Finansową”.